Uwaga!!! Twoja przeglądarka nie obsługuje Flash! Kliknij tutaj!
News

2006.07.01 17:17

Rajd Subaru Poland


Rajd Subaru Poland, a dawniej Rajd Wawelski, zgotował wszystkim uczestnikom niemiłą dość niespodziankę. Trudne kręte drogi po intensywnych opadach deszczu stały się nie tyle śliskie co wręcz dramatyczne dla większości załóg.

Już podczas zapoznania zaczęło padać. Jednak dopiero w nocy z czwartku na piątek i piątku na sobotę przez okolice przebiegły potężne burze wynosząc wszystko co się tylko dało na drogę. Chwilami trasa stawała się nie do poznania: gałęzie, masy błota i żwiru, a nawet wielkie kamienie przyniesione przez wode zmieniły diametralnie konfiguracje.

Już pierwszy odcinek specjalny przyniósł spore żniwo. Po łakach i rowach rozstawiła się część poprzedzających nas zawodników swoimi rajdówkami. Na szczęście nikomu nic się nie stało. My jednak umiarkowanie dobrnęliśmy do mety. Strat poza urwaną rurą wydechową w świerzo odbudowanej Polówce nie było;)

Drugi odcinek to już odcinek na migi. Huk w aucie był tak wielki, że nie możliwością było usłyszenie choćby słowa. Do tego parujące szyby i przeciek z przedniej, który zalewał wszystkie notatki - dramat:) Potem już się trochę do tego przyzwyczailiśmy i nawet zwarty przełącznik od mojej szyby strasznie nie przeszkadzał. Ba - nawet zaczęliśmy przyspieszać kręcąc naprawdę dobre czasy. Kluczowy był tutaj chyba odcinek czwarty, który jechaliśmy za RSMP, a na którym pojawiło się tyle błota, że chwilami nie było wiadomo gdzie pastwisko, a gdzie droga. Na tym również odcinku oprócz kilku spektakularnych boków i wjazdu tyłem na metę zaliczyliśmy chyba najdłuższego w moim życiu boka:) Przy dokręconej piątce wpadliśmy na prawy szóstkowy zakręt, po którym pociągnęło nas ze 100m na pełnej kątrze. Z takim wynikiem śmiało moglibyśmy za zawody z driftu jechać!

Piąty i szósty odcinek już troche odpuściliśmy. Z dziewięciu aut w naszej klasie zostało raptem pięć. Dziesięć sekund do prowadzącego w klasie, i minuta przewagi nad trzecim dawała bezpieczny bufor. Jechaliśmy zatem spokojnie. Niestety pod koniec ostatniego odcinka wypadła śróba z wachacza! Cudem wpadliśmy na metę, a zaraz za nią spięliśmy wachacz na ... plastikowych tretetkach! Nasze szczęście, że serwis był blisko.

Na metę wjechaliśmy jako drugie auto spośród wszystkich N grupowych aut. Dostaliśmy puchar za klasę i klasyfikację grupy N. W generalce zajęliśmy 8 miejsce.


« wstecz


na skróty: news | profil | rajdy | zdjęcia | filmy
Oktawian Sokołowski,rajdy samochodowe,pilot rajdowy,kierowca rajdowy,RSMP,WSMP,RMŚ,RSME,puchar PZM,PZMot,samochód,części,starty,imprezy,kjs,kombinezon,opony,auto,filmy,zdjęcia,media,klipy,kask,motoryzacja,sparco,momo,omp,galeria,rajd,subaru,mitsubishi,impreza,lancer,wyścig,rallycross,akcesoria,Kulig,Kuzaj,Hołowczyc,Loeb,Solberg,Makkinen,Toyota,Peugeot,Citroen,Ford,Opel,magurski,elmot,polski,wawelski,rzeszowski,nikon,warszawski,mazowiecki,festiwalowy,strzeliński,tyski-mera,krakowski,wisły,kaszub,śnieżka,barbórka,auto Newsy Profil Rajdy Zdjęcia Media Linki