Uwaga!!! Twoja przeglądarka nie obsługuje Flash! Kliknij tutaj!
News

2006.09.02 17:14

53. Rajd Wisły


53 Rajd Wisły znowu zmienił trasy. Tym razem wzorem dawnych lat przyszło nam ścigać się po bardzo krętych i trudnych technicznie odcinkach. Do tego fatalna ulewa i masa, masa błota na trasie.

Ale zacznijmy od zapoznania. Czwartek, 8:00 rano. Odbiór dokumentów w Wiśle. Potem lecimy na trasy wokół Ustronia i trochę poniżej. Dojeżdżamy na pierwszy odcinek. Z nieba leci siarczysty deszcz, po drogach szaleją strumienie. Jedziemy. Trasa zakręt w zakręt. Znikoma ilość prostych, za to zakręty zdradliwe, podbijające, a droga nierówna. Odcinek drugi sytuacja się nie zmienia. Na trzecim zaraz na początku niespodzianka: długi zjazd, dwa zakręty, a potem watersplash:) Zapewne będzie tutaj dużo kibiców. Czwarty odcinek to sam w sobie dziwadło zakończone wjazdem w pole kukurydzy. Błoto tak nasiąkło wodą, że nie sposób przejechać. Objeżdżamy publiczną drogą.

Piątek to dzień odbioru administracyjnego. Jedziemy z Ustronia, gdzie mieszkaliśmy do Wisły. Zgarniamy papiery i szybciutko wracamy do domu okleić i umyć rajdówkę. Potem z powrotem na BK-1 i na obiad wysoko w góry:) Jedzenie wyśmienite, towarzystwo również więc nie ma co narzekać. Pozostało tylko wjechać pośród tłumów na rampę startową w rynku w Wiśle i można iść spać. Jutro wielkie ściganie.

Sobota jak zwykle pobudka wcześnie rano. I choć tym razem rajd zaczyna się dla nas stosunkowo późno o 9:15 to i tak wyspać się nam nie było dane. Jedziemy na pierwszy serwis nieco zdenerwowani. Potem pierwszy odcinek. Opis robiliśmy w strugach deszczu, tymczasem już teraz mamy 20 stopni na zewnątrz i pod 30 w aucie. Pierwszy odcinek wg czwartkowego zapisu miał być zatem brudny i trudny. Pozostał trudny, ale błoto spłynęło, a woda przestała przez asfalt lecieć. Niemniej jedziemy ostrożnie, trochę zachowawczo. Wpadamy na metę i lecimy dalej. Wpadamy na PKC. Przed nami długa kolejka. Oczywiście coś się stało. Mały Peugeocik 8 razy koziołkował zaraz za startem. Załoga z ogólnymi potłuczeniami trafiła do szpitala. Trochę ochłonęliśmy i trzeci z czwartym odcinkiem przejeżdżamy spokojnie. Na serwisie sprawdzają co mogą, czyszczą i lecimy dalej. Tym razem poprawiamy się 20 sekund i wjeżdżamy na drugi oes. Jedziemy jak możemy nalepiej. Na końcu przy mecie stop potężne garby i masa śladów hamowania. Stoi i Michalski ze Sztuką od nas z zespołu: pokrzywione wahacze, rozbita chłodnica. Dla nich rajd się skończył. Dalej odcinek za odcinkiem jedziemy bez przygód. Równo i płynnie. Autu oszczędzamy bólu. Kilka mniejszych hop i dojeżdżamy na 10 - przed ostatni oes. Tam ruszamy. Hamulce coś nie łapią jak powinny. Stawia nas bokiem, kontrujemy do następnego zakrętu i lądujemy w betonowym rowie. Jak na złość ludzi mało, a auto swoje waży. Wygrzebujemy się jakieś 2 minuty i lądujemy 10 oczek niżej. Ale wszystko w porządku. Wjeżdżamy na ostatni serwis witani krzykiem i transparentem:) Potem dojazdówka po lesie (swoją drogą kto ją wymyślił?) i wjeżdżamy na rampę. Otwieramy szampana i lejemy po ludziach:)

Wieczorem pozostało jeszcze tylko jedno: umyć się, odebrać auto i papiery i lecieć na tradycyjną imprezę do Tropicany. Wracamy bladym świtem...


« wstecz


na skróty: news | profil | rajdy | zdjęcia | filmy
Oktawian Sokołowski,rajdy samochodowe,pilot rajdowy,kierowca rajdowy,RSMP,WSMP,RMŚ,RSME,puchar PZM,PZMot,samochód,części,starty,imprezy,kjs,kombinezon,opony,auto,filmy,zdjęcia,media,klipy,kask,motoryzacja,sparco,momo,omp,galeria,rajd,subaru,mitsubishi,impreza,lancer,wyścig,rallycross,akcesoria,Kulig,Kuzaj,Hołowczyc,Loeb,Solberg,Makkinen,Toyota,Peugeot,Citroen,Ford,Opel,magurski,elmot,polski,wawelski,rzeszowski,nikon,warszawski,mazowiecki,festiwalowy,strzeliński,tyski-mera,krakowski,wisły,kaszub,śnieżka,barbórka,auto Newsy Profil Rajdy Zdjęcia Media Linki